sobota, 13 kwietnia 2013

Serce z papierowej wikliny.

Zanim zaczęłam robić anioły z masy solnej, spróbowałam moich sił z papierową wikliną. Poskręcałam rurki i wzięłam się za wyplatanie koszyka. Nie wychodziło. Rurki poszły w kąt. I tak leżały, i tak czekały... Nie mam teraz natchnienia jeśli chodzi o anioły. Za to do łaski wróciły rurki. Jakiś czas temu widziałam kursik na serce z papierowej wikliny. Pomyślałam, czemu nie? nie wygląda to na trudne. Myśl ta we mnie kiełkowała i powoli dojrzewała. I nadeszła ta chwila. I oto jest. Może żadne to cudo, ale jak na początek...
Moje pierwsze serce.


Zrobiłam jeszcze jedno serducho. To jest trochę mniejsze, ale za to ładniejsze.


A tak prezentują się moje dzieła na półeczce, którą wczoraj zawiesił mi Pan Andrzej (sąsiad). Półka pomalowana przeze mnie i wszystko co znajduje się na niej, prócz świeczki, wyszło spod moich rączek. Ramkę i butelkę prezentowałam w poprzednich postach.




Mimo braku weny, ulepiłam anielicę. Nie podoba mi się. Zobaczymy jak wyjdzie gdy ją pomaluję.


I Anioł Stróż w męskim wydaniu. Na zdjęciu nie wygląda, ale jest duży. Ma 28,5 cm wysokości. Zabrązowienie skrzydełek powstało dzięki moim córciom, bo to one podkręciły temp. w piekarniku gdy ja nie patrzyłam. Zazwyczaj suszę moje twory na grzejniku, ale z racji dużego rozmiaru tegoż delikwenta, wstawiłam go do piekarnika, by choć trochę go podsuszyć. Potem miał się wygrzewać na grzejniku, ale dzięki moim córkom już nie musiał. I tak myślę, żeby tych skrzydeł już nie malować. Hmm...


A to mój kiciuś, Szanti. Gdy miał 12 dni, jego mama (moja ukochana kotka) zginęła tragicznie i musiałam karmić go strzykawką. Śmiałam się, że mam trzecie dziecko. W nocy wstawałam do dzieci i do niego też. Szkodnik z niego paskudny. Niejednego anioła mi potrzaskał, ale kocham go bardzo.



Cóż, rozpisałam się dziś trochę...
Miłej soboty wszystkim życzę :)

3 komentarze:

  1. Dziękuję za Twoje odwiedzinki...czekam na ukończone aniołki...fajniutkie te serducha!Pozdrawiam wiosennie!

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo podoba mi sie serce> musze wkoncu sprobowac cos poczynic z tej slynnej juz papierowej wikliny:)

    OdpowiedzUsuń